20.07.2026
RODO w salonie beauty — pięć błędów, które kosztują najwięcej
Nie chodzi o politykę prywatności na ścianie. Chodzi o to, na jakiej podstawie zbierasz dane o zdrowiu klientek i jak długo je trzymasz.
RODO w salonie beauty — pięć błędów, które kosztują najwięcej
Kontrola w salonie kosmetycznym rzadko zaczyna się od polityki prywatności. Zaczyna się od pytania: na jakiej podstawie przetwarzacie dane o zdrowiu? Poniżej pięć rzeczy, które w praktyce wychodzą najczęściej.
1. Jedna zgoda na wszystko
Zgoda na zabieg, zgoda na dane o zdrowiu i zgoda na zdjęcia w mediach społecznościowych to trzy odrębne decyzje. Jeśli klientka zaznacza jeden haczyk, żadna z nich nie jest dobrowolna — a zgoda niedobrowolna jest nieważna.
Test jest prosty: czy klientka może odmówić zgody marketingowej i nadal dostać zabieg? Jeśli nie, macie problem.
2. Przeciwwskazania bez podstawy prawnej
Karta klienta z pytaniami o ciążę, leki i choroby to dane o zdrowiu w rozumieniu art. 9 RODO. Ich przetwarzanie jest domyślnie zakazane. Zwykła „zgoda na przetwarzanie danych osobowych" z art. 6 nie wystarcza — potrzebna jest wyraźna zgoda z art. 9 ust. 2 lit. a, sformułowana osobno.
Wyjątek dotyczy gabinetów, w których zabieg wykonuje osoba wykonująca zawód medyczny — tam podstawą jest art. 9 ust. 2 lit. h i zgody się nie zbiera. Pytanie, do której grupy należycie, warto rozstrzygnąć raz, a nie przy każdej kontroli.
3. Zdjęcia przed i po jako dane biometryczne
Zdjęcie twarzy samo w sobie nie jest daną biometryczną. Staje się nią dopiero wtedy, gdy jest przetwarzane technicznie w celu jednoznacznej identyfikacji. W salonie zwykle tak nie jest — ale zdjęcie zmiany skórnej to już dana o zdrowiu.
Osobna sprawa to publikacja. Zgoda na dokumentację zabiegu i zgoda na publikację w Instagramie to dwie różne rzeczy, a tej drugiej nie da się domniemywać.
4. Przechowywanie „na wszelki wypadek"
Kartoteki sprzed ośmiu lat, bo a nuż się przyda. RODO wymaga określenia okresu przechowywania i trzymania się go. Sensowny punkt odniesienia to okres przedawnienia roszczeń — sześć lat jest ostrożnym minimum, bo bieg terminu przy szkodzie na osobie liczy się od dowiedzenia się o szkodzie.
Trzymanie danych dłużej niż to konieczne jest naruszeniem samo w sobie. I zwiększa szkodę, jeśli dojdzie do wycieku.
5. Brak umowy powierzenia z dostawcami
Systemy do rezerwacji, oprogramowanie do kartotek, biuro rachunkowe, chmura na zdjęcia — każdy z nich przetwarza dane w Waszym imieniu. Każdy wymaga umowy powierzenia na podstawie art. 28 ust. 3 RODO.
To jest ten dokument, o który kontrola pyta najszybciej, bo jego brak widać od razu.
Co zrobić w tym tygodniu
Rozdzielcie zgody na osobne pola. Sprawdźcie, czy wywiad zdrowotny ma własną, wyraźną zgodę. Ustalcie i zapiszcie okres przechowywania. Zbierzcie umowy powierzenia od dostawców. Organem nadzorczym jest Prezes UODO — i to do niego trafia skarga niezadowolonej klientki.
Ten tekst ma charakter informacyjny i nie zastępuje porady prawnej.
Zabezpiecz swój biznes już dzisiaj
Wypróbuj platformę Aprovo przez 30 dni absolutnie za darmo i pożegnaj się z papierologią.
Rozpocznij darmowy okres próbny